Galicyjska Szkoła Zdrowia - GSzZ - Fakty
2011.05.06 - List otwarty - Zgłoszenie i ostrzeżenie przed działalnością p. Ewy M. oraz Stowarzyszenia Galicyjska Szkoła Zdrowia
Zgłaszam się także, choć nie jako poszkodowany - zdaje się, iż znam Ewę M. najdłużej ze wszystkich i mam także najdłuższą i najbardziej bezsensowną korespondencję z tą panią.
Ostrzegam wszystkich, iż ta pani tworzy wokół siebie nimb osoby nadzwyczaj przebojowej, energetycznej, potrafiącej dotrzeć wszędzie i każde otworzyć drzwi.
Pomagałem jej pisać wniosek unijny jakieś 5-6 lat temu, przeprowadziłem także (oczywiście gratis) jedno szkolenie pokazowe dla składu Stowarzyszenia Galicyjskiej Szkoły Zdrowia gdzieś w 2004 lub 2005 roku. Poza tym obserwowałem jedno z walnych zgromadzeń GSzZ i podczas niego podjąłem ostateczną decyzję, że ... do Stowarzyszenia Galicyjska Szkoła Zdrowia nie wstąpię. Uczestniczyłem także, jako nie wiadomo kto (zapowiadacz, moderator, hm... ktoś od organizacji w dwóch prelekcjach dla młodzieży szkolnej z prof. Vetulanim (uzależnienia) i specjalistami onkologami (nowotwory) - horrendum!! Młodzież zgoniona do UMK pod ciężkim przymusem wykazała normalną obojętność.
Właściwie każdy kontakt z nieopanowanym entuzjazmem Ewy trochę mnie zarażał przekonaniem, że może tym razem będzie inaczej - tj. wreszcie jakaś sensowna praca i wynagrodzenie oraz satysfakcja, ze zrobimy coś wartościowego merytorycznie.
Ostatni kontakt to projekt, w którym przeprowadziłem szkolenia dla Spółdzielni Socjalnych - źle i nieodpowiedzialnie zarządzany przez Ewę M.
Niemniej, zrealizowane zajęcia, także sporo bezpłatnych konsultacji dla tych biednych beneficjentów projektu, którzy nie umieli sobie nawet napisać statutu i zaprojektować produktu (usługi). Ewa M. była obserwatorem szkolenia, które prowadziłem i widziała, iż realizacja tematu, który był moim udziałem nie ma sensu, bo trzeba najpierw określić przedmiot działania spółdzielni socjalnej - wybór musiał być dokonany z kilku pomysłów (przedszkole, kawiarnia dla matek z małymi dziećmi, jadłodajnia itp).
Moje zajęcia, a także późniejsze bezpłatne już konsultacje z beneficjentami projektu miały za główny cel przygotować spójny biznes plan, kalkulacje cen produktów i usług, reguły wyboru lokalu pod wybraną działalność itd. Nie wierzyłem jednak, że spółdzielnia powstanie, bo i rekrutacja do tego projektu została źle przeprowadzona i późniejsze przygotowanie beneficjentów do realizacji idei także była fatalna.
Niemniej... wystawiłem f-rę, jak i inni trenerzy, Ewa ją przyjęła, obiecała nawet kilka tygodni później zapłacić ją jeszcze przed końcem roku i ... zapłaciła tylko część. Przysłała mi jednocześnie f-rę za "promowanie" mojej firmy na kwotę równą niedopłacie, której nie posłała. Odesłałem fakturę za promocję (nie zamawiana usługa) i po przewidzianych prawem wezwaniach złożyłem sprawę komornikowi - odzyskał kwotę, pobrał sobie koszty, a, czemu trudno się dziwić, Ewa M. oszalała.
Niestety, mam wrażenie, że to ten komornik uruchomił cały ten prokuratorsko-sądowy zgiełk, z którym mamy do czynienia.
Bardzo za to przepraszam, ale może i czas najwyższy, aby Ewie M. zamknąć drogę do "bajerowania" i naciągania innych osób oraz wykorzystywania nazwisk, słów i obrazów innych osób bez ich zgody.
Pozdrawiam serdecznie
Janusz Dilling
ABC Training
661-661-700
Powrót na stronę główną